„Za kolędę dziękujemy, zdrowia, szczęścia Wam życzymy na ten Nowy Rok”. W tym roku kolęda w naszej szkole była niezwykła.Błogosławieństwu o.Tomasza towarzyszyła niezwykła oprawa artystyczna. Pani Agnieszka Forzpańczyk ze swoją klasą pierwszą liceum pokazała, jak wyglądało kiedyś kolędowanie. Hej kolęda, kolęda… W kolędowanie angażowali się  dorośli i dzieci. Mowa tu m.in. o grupach mężczyzn, którzy kultywując ten bożonarodzeniowy obrzęd, odgrywali również role kobiece. Tworzyli barwne grupy przebierańców, w skład których wchodzili zwykle: Śmierć, Cygan, Cyganka z dzieckiem, Żyd z koszykiem, Koza, Muzyk ze skrzypcami, Diabeł i Herod. Ich repertuar kolędniczy był bardzo obszerny i zróżnicowany. Śpiewano tradycyjne polskie kolędy i pastorałki, tańczono, recytowano, odgrywano krótkie scenki i inscenizacje. Przede wszystkim jednak kolędnicy składali długie, serdeczne, często wesołe bądź wręcz rubaszne życzenia. Jak choćby takie: „Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rocek, żeby wos tu nie bolała głowa, ani bocek…”.

Po otrzymaniu czegoś do zjedzenia i napitku, a niekiedy także jakiegoś grosza, kolędujący panowie szli do kolejnego domu, gdzie przyjmowano ich równie chętnie i z taką samą gościnnością. Wierzono bowiem, że grupy kolędnicze przynoszą szczęście mieszkańcom domostw, które nawiedzają.

Turonie, szopki… Od Nowego Roku lub Trzech Króli chodzili też kolędnicy z szopką, gwiazdą, konikiem i turoniem – nieraz nawet do Święta Matki Bożej Gromnicznej. Tym przebierańcom towarzyszyli muzykanci. Występy zaczynali już przed nawiedzanym domem, informując lokatorów, że pod drzwiami wyczekują na nich wyjątkowi goście.

Na zaproszenie gospodarza cała grupa wchodziła do środka. Tam kolędnicy śpiewali, tańczyli, skakali, odgrywali liczne scenki. I oczywiście składali życzenia. Także i takie: „Gdzie turoń chodzi, tam się zytko rodzi. A gdzie nie chodzi, tam się nie rodzi. Gdzie jego stopy, tam staną kopy. Gdzie koza stuknie rogiem, tam zboze stanie stogiem. Gdzie koza nie chodzi, tam się nie rodzi”. Turoń i koza kłapały paszczą, strasząc dzieci. Z kolei szopkarz swój występ kończył znaną powszechnie kwestią: „Królu Herodzie, za twe zbytki, chodź do piekła, boś ty brzydki”.

Dzieci i młodzież ohoczo uczestniczyły w kolędzie. Modliły się wspólnie z o.Tomaszem, który pobłogosławił wszystkim.Od czasów, gdy kolędowanie było nieodłącznym i wręcz koniecznym elementem przeżywania okresu bożonarodzeniowego, minęły dziesiątki lat. Przez dekady świat mocno się zmienił, mnóstwo pięknych tradycji trwa już tylko i wyłącznie w opowieściach i relacjach najstarszych. Zwyczaje związane z kolędą na szczęście nadal są kultywowane.

         

Agnieszka Domagała